Tag Archives: ODA

Peter Grzybowski CHANGES. Art or Documentation?

Peggy Phelan once wrote: Performance’s only life is in the present. Performance cannot be saved, recorded, documented, or otherwise participate in the circulation of representations of representations: once it does so, it becomes something other than performance. To the degree that performance attempts to enter the economy of reproduction it betrays and lessens the promise of its own ontology…. The document of a performance then is only a spur to memory, an encouragement of memory to become present.

Performance artists of the 70s and beginning of the 80s generally did not care about the documentation of their work and the performances were to take place only once. Grzybowski, however, was already a performance artist, whilst still a student of painting at the Academy of Fine Arts in Krakow. His diploma work was a “painterly documentation” of paintings based on photographs taken during his performances. The photos to be re-created as paintings were of a technically low quality, usually out of focus, but they had an aesthetic sense. The preparation of performance art “documentation” in the form of painting is surprising even today. As Lukasz Guzek wrote: […] making art based on documentation causes a situation, in which the starting point of creating art refers to a form, not “making meaning”, and this means that the vector of artistic searches which began in Kosuth’s conceptualism and postmodern practices has been reversed.

The paintings by Peter Grzybowski shown during the exhibition Changes in Piotrkow Trybunalski (curator: Paulina Olszewska) are based on performances which are known to a very narrow audience. These performances have never been repeated, so an exhibition of their painterly “documentation” provides the first opportunity to view the beginnings of Grzybowski’s art, including performance. The paintings exhibited come from three series, and include Painting from 1981 (Pod Reka Students’ Club, Krakow), Cummulation from 1982 (from an event organised during martial law in his own studio in Krakow) and Red Lights from 1984 (performance for camera, without audience). Among them only the last series was exhibited in the 80s, in Buffalo, NY and the paintings look very fresh even today. […]

The full version of the text was published at: http://www.livinggallery.info/text/changes_show

Peter Grzybowski – „Changes”: sztuka czy dokumentacja?

Peter Grzybowski - Changes

Nieraz słyszałam relacje o Peterze Grzybowskim, członku KONGER-u (grupa powstała na przełomie lat 1983/1984 w Krakowie1) i jego wcześniejszej akcji – wręczeniu czarnej róży Marii Pinińskiej-Bereś na otwarciu dokumentacji po pierwszej części IX Spotkań Krakowskich pod koniec listopada 1981. Performans ten odnosił się do performansu Sadzenie różu tej artystki2. Grzybowski i Maciej Toporowicz weszli w asyście dwóch kolegów ubranych w mundury amerykańskiej armii na otwarcie do galerii BWA (dzisiaj Bunkier Sztuki) owinięci czarnym bandażem, z zabandażowanymi również głowami, wręczyli polakierowaną czarną różę i wyszli. Weszli i wyszli tak szybko, że nie zdążyli zauważyć, jaka była reakcja Pinińskiej. Historia ta obrosła legendą odzwierciedloną w wywiadach ze świadkami tego wydarzenia, opublikowanych w formie audio na płycie CD dodanej do katalogu wydanego po wystawie w Bunkrze Sztuki w 2007 r. Oto jak historię tę relacjonują jej świadkowie.

Jerzy Bereś: „Nagle pojawiło się trzech mężczyzn, zamaskowanych. Przynieśli i ofiarowali, tak oficjalnie, Pinińskiej na czarno pomalowany bukiet róż”. Artur Tajber: „Oni byli w skórach, wyglądali groźnie, Marysia ich chyba nie zidentyfikowała w ogóle, a oni bez słowa, bardzo oficjalnie, wręczyli jej ten kwiat”. Łukasz Guzek: „To było odebrane jako taki gest zerwania solidarności między artystami, że artysta wzywa policję na innych artystów. A Pinińska tłumaczy, że w tym czasie było dużo takich prowokacji UB, więc ona się bała takiej prowokacji, nie przyjęła tej róży, odrzuciła ją i wezwała policję”. Jerzy Hanusek:  „Zaskoczenie to było wręczenie tych róż”… Bettina Bereś: „Jednej róży…” Jerzy Hanusek: „…natomiast pamiętam przy okazji tych kolejnych spotkań, że to wydarzenie obrosło taką jakąś mitologią, że podobno po wyjściu z Bunkra nimi się zainteresowała milicja i padło oskarżenie, że to organizatorzy tych spotkań wezwali milicję po tym wydarzeniu, co absolutnie nie było prawdą. Pinińska pisała potem listy wyjaśniające, że nic takiego nie miało miejsca, że mimo że ona i Andrzej Kostołowski byli mocno zaskoczeni tą demonstracją, nie były podjęte żadne kroki administracyjne w stosunku do tych młodych ludzi. Natomiast potem pojawiły się takie oskarżenia”. Brygida Serafin: „Marysia miała przemowę i w pewnym momencie podeszło dwóch facetów, zamaskowanych, cali na czarno, może nie w skórze, ale wyglądali jak terroryści zamaskowani i jeden z nich miał różę pomalowaną na czarno, którą jej wręczył. Ona zbaraniała zupełnie, była tak ciężko przerażona tym faktem, że właściwie tak wzięła tę różę i w tym samym momencie ją odłożyła na podłogę (z obrzydzeniem i strachem). Pamiętam, że ją trzymała z takim obrzydzeniem. Potem się dowiedziałam, że to był Grzybowski z Toporowiczem… Ale wiem, że to była atmosfera absolutnej grozy…”. Jerzy Serafin: „Ale które to były spotkania, który to rok był? […] W osiemdziesiątym pierwszym roku w grudniu…, wtedy co była akcja Beresia na Rynku, Ewa Partum w żarówkach goła w Bunkrze… Bo to był listopad…”. Brygida Serafin: „Przerażające to było. To nie było tak, że oni weszli prosto i do niej z tą różą, tylko oni weszli, obeszli salę, obejrzeli eksponaty i wyszli”. Jerzy Serafin: „Patrz, jaka pamięć niesamowita…”. Brygida Serafin: „Tak, bo to było takie mocne wrażenie”. Jerzy Serafin: „Ale to się czuło, że to jest takie sztuczne oglądanie, nie że oglądają, ale żeby się działo”. Brygida Serafin: „Zrobili akcję, ale nikt nie wiedział, co to jest, co to ma znaczyć. Naprawdę, przerażające. Nagle weszli jacyś obcy faceci i nie wiadomo było, co się stanie. Bo nie wiadomo było, czy nie wyjmą jakiejś spluwy, co za chwile zrobią”. Jerzy Serafin: „To jest właśnie realność, to jest Tadeusz Kantor, to się działo naprawdę”3.

Pełna wersja tekstu została opublikowana w http://obieg.pl/felieton/23043